Artykuły

Czytasz ten artykuł dzięki wolontaryjnej pracy członków Polskiego Stowarzyszenia EFT (PSEFT) mającej na celu popularyzowanie EFT oraz umożliwianie terapeutom doskonalenia swoich umiejętności w pracy z parami.

Artykuły

Czytasz ten artykuł dzięki wolontaryjnej pracy członków Polskiego Stowarzyszenia EFT (PSEFT) mającej na celu popularyzowanie EFT oraz umożliwianie terapeutom doskonalenia swoich umiejętności w pracy z parami.

Nawigowanie wśród sekretów: nieoczekiwane momenty w sesjach indywidualnych w Terapii Par Skoncentrowanej na Emocjach (EFCT)

Barbara Sławik

Zgadzam się z Lorrie Brubacher (The EFT Community News, nr 66, lipiec 2025), że jednym z niezliczonych elementów dziedzictwa Sue jest to, że uczyniła ona standardową praktyką w EFCT prowadzenie sesji indywidualnych z każdym z partnerów po jednej lub dwóch początkowych sesjach pary. W tym artykule przyglądam się wartości takich spotkań oraz wyzwaniom, z którymi mogą spotkać się terapeuci EFT, gdy podczas sesji indywidualnej klient ujawnia ważną informację i prosi, aby terapeuta nie ujawniał jej partnerowi. Terapeuci często pytają: „Co zrobić, jeśli podczas sesji indywidualnej ktoś wyjawi sekret? Jak powinno się zareagować? Czy istnieją jakieś wskazówki?”

Choć EFT nie opiera się na sztywnych zasadach określających, co jest właściwe, a co nie, a terapeuci w różnych krajach pracują w odmiennych ramach etycznych, prawnych i kulturowych, możemy znaleźć pewne ogólne wskazówki w potrzebie przywiązaniowej tworzenia bezpiecznego kontekstu terapeutycznego. Z perspektywy teorii przywiązania przechowywanie ważnego sekretu, który wpływa na dynamikę relacji, często utrudnia terapeucie pomaganie partnerom w budowaniu bezpiecznej więzi. W tym tekście przedstawiam trzy momenty kliniczne, które zapraszają do refleksji nad złożonością pracy z sekretami pojawiającymi się w sesjach indywidualnych oraz wymagają uważnego, opartego na teorii przywiązania i etycznie osadzonego namysłu.

Spotkania indywidualne stanowią integralną część procesu terapeutycznego — zarówno w fazie wstępnej diagnozy, jak i czasem później, gdy praca terapeutyczna dochodzi do impasu. Na etapie diagnozy widzę te sesje jako służące kilku celom: pogłębianiu przymierza terapeutycznego z każdym z partnerów, dalszemu sprawdzaniu hipotez pojawiających się podczas wspólnej konsultacji oraz eksplorowaniu podstawowego stylu przywiązania każdej osoby — czyli tego, jak nauczyła się regulować emocje i szukać bliskości w swoich najbardziej formujących relacjach, najczęściej w rodzinie pochodzenia. Sesje indywidualne oferują spokojniejszą przestrzeń do przyglądania się osobistym historiom, przekonaniom i doświadczeniom życiowym. Dla wielu par stają się także pierwszym doświadczeniem bycia naprawdę zauważonym i wysłuchanym bez natychmiastowej presji reagowania na partnera.

W dalszej fazie terapii, jeśli proces utknie w miejscu, mogę zaproponować kolejne spotkanie indywidualne z każdym z partnerów. Takie sesje często stają się przestrzenią, w której zaczynają ujawniać się lęki dotyczące bezpieczeństwa, ambiwalencja wobec zaangażowania, historie traum relacyjnych czy starannie chroniony wstyd. Sesje indywidualne pozwalają mi przyjrzeć się blokadzie relacyjnej bez aktywnie eskalującego w gabinecie negatywnego cyklu.

Perspektywa przywiązania w EFT kieruje moją praktyką. Zawsze informuję pary, że moja skuteczność pomocy im w budowaniu bezpiecznej więzi jest znacząco ograniczona, jeśli znajdę się w sytuacji przechowywania sekretów wpływających na bezpieczeństwo ich relacji. Na końcu pierwszej wspólnej konsultacji, kiedy umawiamy się na sesje indywidualne, zapowiadam partnerom, że jeśli podzielą się ze mną czymś, czym nie są gotowi podzielić ze swoim partnerem, zachęcę ich, aby spróbowali powiedzieć o tym samodzielnie po rozmowie ze mną. Jeśli okaże się to zbyt trudne, pomogę im zrobić to podczas kolejnej sesji. Wyjaśnienie klientom, że nie mogę pomagać im budować bezpieczeństwa w relacji, jeśli jednocześnie przechowuję sekret, pomaga im zrozumieć, w jaki sposób będziemy pracować — że moja odpowiedzialność i zaangażowanie są skierowane ku ich relacji, a nie ku jednemu z partnerów. Daje im to poczucie sprawczości w decydowaniu o tym, czym chcą się ze mną podzielić. Jest to również dla mnie ważny punkt odniesienia w momentach niepewności lub wahania.

Mimo tak jasno określonych zasad zdarzają się sytuacje, w których jeden z partnerów ujawnia coś i prosi, aby druga osoba o tym nie wiedziała. W takich momentach terapeuta może doświadczać napięcia pomiędzy ochroną osoby, która się otwiera, a odpowiedzialnością za relację jako całość. W chwilach niepewności staram się zwolnić i pamiętać, że moim klientem jest relacja — i że nie mogę pomóc partnerom budować bezpieczeństwa relacyjnego, jeśli przechowuję sekret. Biorąc pod uwagę różne kodeksy etyczne, ramy prawne i normy kulturowe, w których pracują terapeuci EFT na całym świecie, proponuję, aby wartość bezpieczeństwa relacyjnego wynikająca z teorii przywiązania mogła stanowić ogólną wskazówkę. Choć nie istnieje jedno „właściwe” rozwiązanie, przedstawiam trzy sytuacje kliniczne ukazujące wyzwania w terapii par związane z sekretami i sesjami indywidualnymi z perspektywy przywiązania.

Między tym, co powiedziane, a tym, co niewypowiedziane

Pierwsza sytuacja wydarzyła się podczas konsultacji pary jednopłciowej. Proces rozpoczął się spokojnie i w sposób uporządkowany. Najpierw spotkałam się indywidualnie z jedną z partnerek, a następnie z drugą. Podczas drugiego spotkania usłyszałam zaskakującą informację: dwa miesiące wcześniej jej partnerka podjęła próbę samobójczą.

Zatrzymało mnie to, że nie usłyszałam tej informacji od osoby, której doświadczenie dotyczyło bezpośrednio. Jednocześnie widziałam, jak trudny był to moment dla mojej rozmówczyni. Z jednej strony wydawała się przestraszona własną „niedyskrecją”, z drugiej wyraźnie czułam ciężar noszenia tej wiedzy w samotności. W jej historii osobistej istniał długoletni wzorzec proszenia jej o przechowywanie sekretu jednego z rodziców przed drugim — doświadczenie, które wiązało się z poczuciem osamotnienia, napięcia i nadmiernej odpowiedzialności. Zastanawiałam się, czy coś z tego starego wzorca nie odtwarza się w obecnej sytuacji.

Zamiast skupiać się wyłącznie na treści tego, co usłyszałam, skierowałam uwagę na znaczenie relacyjne tej informacji. Zapytałam, co to dla niej znaczy wiedzieć coś tak ważnego o swojej partnerce, a jednocześnie nie być pewną, czy może o tym mówić – zwłaszcza że sama zainteresowana wcześniej to przemilczała. Pozostając uważna na sam proces, zapytałam też: „Jak to jest być w sytuacji, w której ja posiadam ważną informację o waszej relacji, o której twoja partnerka nie wie?” Przyznała, że czuje dyskomfort, ukrywając ten sekret, i wspólnie rozważyłyśmy ryzyko dla integralności procesu terapii par, gdybym nadal wiedziała więcej niż to, co jest dostępne dla jej partnerki.

Rozmawiałyśmy o możliwości podzielenia się tym z partnerką przed następną sesją. Zaproponowałam, że jeśli nie znajdzie sposobu, aby zrobić to samodzielnie, pomogę jej powiedzieć o tym podczas kolejnej sesji. Uzgodniłyśmy również, że na następnym spotkaniu zapytam, czy podzieliły się informacjami z sesji indywidualnych, a następnie wspólnie przyjrzymy się temu, jak to było — czy udało się coś powiedzieć, czy nie. Ta rozmowa i porozumienie pomogły mi uniknąć tworzenia ukrytej koalicji z jedną z partnerek, jednocześnie pozostawiając jej sprawczość i możliwość wyboru tempa ujawnienia informacji.

Powiedziałam to pani, ale jemu nie mogę

Druga sytuacja była dla mnie znacznie trudniejsza emocjonalnie. Pod koniec sesji indywidualnej z kobietą będącą w relacji heteroseksualnej powiedziała mi, że tuż przed naszym pierwszym wspólnym spotkaniem zakończyła roczny romans. Bardzo wyraźnie pamiętam moment, w którym to usłyszałam, oraz towarzyszący mu niepokój. Z jednej strony chciałam chronić jej poczucie bezpieczeństwa i poufność sesji indywidualnej. Z drugiej strony nie widziałam sposobu kontynuowania terapii par, posiadając informację tej wagi, której nie można wnieść do wspólnego procesu.

Po własnej superwizji napisałam wspólną wiadomość do pary, wyjaśniając, że nie zebrałam jeszcze wszystkich informacji potrzebnych do konceptualizacji, zapraszając ich na dodatkowe spotkania indywidualne. Następnie rozpoczęłam te spotkania od rozmowy z nią. Podobnie jak w pierwszym przykładzie pracowałam z jej lękiem przed wyjawieniem tego partnerowi oraz z doświadczeniem samotnego trzymania tajemnicy i jej wpływem na nią samą i na relację. Zastanawiałyśmy się także, w jaki sposób mogę ją wesprzeć, aby mogła bezpiecznie podzielić się tą informacją z partnerem. Jednocześnie opisałam swoje ograniczenia jako terapeutki w pomaganiu im w tworzeniu bezpieczeństwa w relacji, jeśli ten sekret pozostanie między nami.

Powiedziała, że nie potrafi sobie wyobrazić ujawnienia tego — szczególnie dlatego, że jej partner niedawno zmagał się z informacją o romansie własnego ojca. Obawiała się, że to byłoby dla niego zbyt wiele i mogłoby doprowadzić do załamania. Była stanowcza w decyzji, że nie powie mu o tym, a ja nie chciałam ujawniać tej informacji drugiemu partnerowi wbrew jej woli.

Było dla mnie jasne, że jako terapeutka mam ograniczone możliwości bezpiecznej i skutecznej pracy z relacją pary, jeśli przechowuję sekret, którego ona nie jest w stanie mu powiedzieć. Rozważałyśmy różne możliwości i ostatecznie zgodziłyśmy się na rozwiązanie, które — choć dalekie od idealnego — było dla mnie etycznie możliwe do przyjęcia. Zdecydowała się wziąć odpowiedzialność za zakończenie terapii ze mną, podając partnerowi powód, który miał dla niej sens.

To doświadczenie pozostało ze mną na długo, a sama konsultacja była dla mnie bardzo ważna — pozwoliła mi przyjrzeć się mojej roli w ochronie relacji oraz integralności procesu terapeutycznego. Wzmocniło to również moje przekonanie, jak ważne jest jasne komunikowanie klientom od samego początku procesu, że nie wiem, jak pomagać im budować bezpieczeństwo, jeśli jednocześnie przechowuję sekrety między nimi.

Kiedy sama prośba staje się sekretem

W trzeciej sytuacji superwizantka opisała sesję z parą heteroseksualną, podczas której jeden z partnerów wyszedł z gabinetu, aby odebrać telefon. Podczas jego nieobecności partnerka poprosiła o sesję indywidualną, z wyraźną prośbą, aby nie mówić o tym partnerowi, który wyszedł. Choć terapeutka wiedziała, że sesje indywidualne są standardową częścią modelu EFT, poczuła wyraźny dyskomfort wobec prośby o ukrycie czegoś przed partnerem i odmówiła, wyjaśniając powody. Później jednak zaczęła się zastanawiać, czy sama ta prośba nie stała się już pewnego rodzaju sekretem, który mógłby zagrozić jej przymierzu terapeutycznemu z obojgiem partnerów. Podczas superwizji grupowej otrzymała pomoc w znalezieniu sposobu, jak wydobyć ten moment z ukrycia.

Przed następną sesją terapeutka powiedziała parze, że potrzebuje kilku minut rozmowy z każdym z partnerów indywidualnie. Podczas tego krótkiego spotkania poinformowała osobę, która zgłosiła prośbę, że choć jej potrzeba spotkania indywidualnego jest całkowicie zrozumiała, dla bezpieczeństwa przymierza terapeutycznego i procesu terapii nie może ona pozostać nieznana drugiemu partnerowi i że ważne jest, aby omówić ją w obecności wszystkich.

Ostatecznie wspólna sesja pary skupiła się na tym, jak bardzo ta osoba obawiała się reakcji partnera i jak ten lęk wpisuje się w ich cykl relacyjny. Stało się to ważnym momentem dla obojga partnerów. Pojawiły się łzy, nowy kontakt i znacząca zmiana w procesie, a także wyraźna ulga odczuwana przez terapeutkę. W tej sytuacji to nie treść prośby była klinicznie najważniejsza, lecz sama próba ukrycia jej przed partnerem.

Refleksje końcowe

Każda z opisanych sytuacji wydarzyła się w innym kontekście i wymagała refleksji oraz konsultacji. Łączy je moment niepewności związany z ukrywaniem informacji przed jednym z partnerów. Takie momenty zapraszają nas do powrotu do perspektywy przywiązania, która stawia na pierwszym miejscu bezpieczeństwo i zaufanie — do poszukiwania bezpieczeństwa dla wszystkich zaangażowanych osób, korzystania z superwizji, uważnego sprawdzania własnych granic etycznych oraz konsultowania się z kolegą lub koleżanką po fachu w sytuacji wątpliwości.

Nie istnieje jedno rozwiązanie pasujące do każdej sytuacji. Naszą odpowiedzialnością jest pozostawanie wrażliwymi na kontekst kulturowy oraz uważne rozpoznawanie, kiedy sekret podważa bezpieczeństwo relacyjne, a kiedy prywatność może odzwierciedlać złożone realia osobiste lub kontekstowe, które wymagają ostrożnego nawigowania, aby stworzyć bezpieczeństwo dla relacji. W sytuacjach podobnych do opisanych powyżej, gdy podczas sesji indywidualnych pojawia się wyzwanie niespodziewanego ujawnienia, warto opierać się na rozumowaniu zgodnym z modelem EFT.

Barbara Sławik – terapeutka i superwizorka EFT, Warszawa, Polska

Artykuł został oryginalnie opublikowany po angielsku w newsletterze ICEEFT nr 69, wiosna 2026 wraz z linkiem do wersji w języku polskim, którą publikujemy powyżej. Wykorzystanie tekstu za zgodą ICEEFT (Międzynarodowego Centrum Doskonałości w EFT).

/*
secretcats.pl - tworzenie stron internetowych