Artykuły
Artykuły

Badanie, które przeprowadziłam okazało się spójne z innymi badaniami i nie przyniosło niespodzianek. Dostarczyło jednak dodatkowych dowodów w postaci przekonujących opowieści, że pary w satysfakcjonujących związkach są parami, które potrafią się uczyć. Są w stanie się uczyć, ponieważ doświadczają wystarczająco bezpiecznego przywiązania, które sprzyja ciekawości i otwartości.
Pary, z którymi przeprowadziłam wywiady, były zróżnicowane – niektóre spotkały się przypadkowo, inne przez zaaranżowane małżeństwo lub poprzez samodzielne poszukiwania online, jeszcze inne z wykorzystaniem sposobów „starszej daty”. Badane pary same określały się jako „zadowolone”. Różnice w sposobie nawiązania relacji były fascynujące i stanowiły część zachwycającej narracji każdej z par. Odkryłam jednak, że opowieści te bledną i jawią się jako nieistotne, kiedy przyjrzymy się uniwersalności doświadczenia więzi w długotrwałej relacji partnerskiej.
Moja motywacja do tego projektu wynikała bezpośrednio z mojego doświadczenia zawodowego. Większość moich klientów wskazywała „zakochanie” jako kluczowe kryterium wyboru partnera. Bardzo często para pojawiając się w gabinecie mówi, że na początku wszystko było wspaniałe, a teraz każde z nich zastanawia się: „Gdzie jest osoba, którą poślubiłem/poślubiłam?”. Trudno im było zaakceptować przejście od ekscytującego „neuro-koktajlu” wczesnego związku do doświadczenia przywiązania w długotrwałym związku. Dezorientacja, rozczarowanie i uraza stawały się zbyt trudne do zniesienia.
Pochodzę z białej chrześcijańskiej rodziny, ale ponieważ mój mąż jest w połowie muzułmaninem, poznałam praktykę małżeństw aranżowanych dzięki udanym związkom jego kuzynów. Chciałam uczyć się ze wszystkich tradycji i postanowiłam znaleźć zróżnicowaną próbkę par podzielonych na trzy grupy: przypadkowe związki, aranżowane małżeństwa i samodzielnie aranżowane związki.
Słuchając dwudziestu dwóch par, dowiedziałam się jak partnerzy w każdej tradycji zmagali się z dynamiką domagania się i wycofania, która, jak wiemy, jest obecna w pewnym stopniu w większości związków. Niektórym parom pomogła terapia, w tym niektórym terapia EFT, a niektórym udało się oswoić cykl poprzez własną pracę nad regulacj emocjonalną i wgląd. Chociaż ci ostatni nie stosowali terminologii EFT, w pewnym sensie zrozumieli, że to cykl, a nie ich partner, jest problemem. Bardzo wzruszające było usłyszeć, jak niektóre pary mówiły, że EFT im pomogło, wręcz uratowało ich jako parę… 20 lat wcześniej. Dla mnie jako praktyka EFT usłyszeć od klientów korzystających z terapii EFT, że nauka płynąca z sesji EFT jest tak trwała było czymś niezwykle zachęcającym. Te pary były w stanie swobodnie mówić o swoim cyklu, o tym, jak to wyglądało w przeszłości i o wyzwalaczach, które nadal czasem się pojawiały. Wyobraziłam sobie, jak szczęśliwi byliby ich terapeuci wiedząc, jak trwała okazała się ich praca. Nie jest to zaskakujące, że w grupie zadowolonych par, współczucie dla siebie i partnera było widoczne u wszystkich rozmówców.
Miało to dla mnie ogromny sens, że pary, które spotkały się przypadkowo wyraziły niewiarę w popularny mit o tym, że istnieje „ta jedna” wyjątkowa bratnia dusza, która czeka na każdego z nas. Utrzymywali ten realistyczny pogląd jednocześnie będąc głęboko przywiązanymi i kochając swoich partnerów. Czułam, że te zachodnie pary w pewien sposób odzwierciedlały mądrość, która jest zawarta w tradycji aranżowania małżeństw. Od hinduskich, muzułmańskich i ortodoksyjnych par żydowskich, dowiedziałam się, że jeśli małżeństwo jest starannie zaaranżowane, to miłość za tym podąży – będzie wzrastać wraz z budowaniem więzi przez męża i żonę (Learning to Love, Pande, 2021). W tej tradycji proces selekcji nie koncentruje się na miłości, ale na odpowiednim dopasowaniu między dwiema rodzinami i wielu względach praktycznych. Dba się o to, aby znaleźć wystarczającą zgodność w aspiracjach edukacyjnych i zawodowych oraz w poziomach religijności. Często wiąże się to z procesem należytej staranności przed podjęciem zobowiązania. Jedna para ortodoksyjnych Żydów opisała wielką dbałość pewnej kobiety o to, aby jej przyszły mąż zrozumiał jej depresję. Zabrała go na spotkanie i rozmowę z jej lekarzem, aby wiedział, co może się z tym wiązać.
Pod względem miejsca, jakie seks zajmował w tych zadowolonych ze związku parach, w niektórych parach związek seksualny był nadal żywy po kilku dekadach wspólnego życia, a w innych partnerzy opisywali pogodzenie się z problemami związanymi z wiekiem, które osłabiły ich przyjemność seksualną. Para ortodoksyjnych Żydów opisała, jak wymóg wstrzemięźliwości przez dwa tygodnie po każdej menstruacji stanowił twórcze ramy ich życia erotycznego, podczas gdy nakaz odmawiania modlitw w noc poślubną nie był pomocny. Heteroseksualne małżeństwo z 40-letnim stażem opowiedziało, jak ich związek seksualny rozwinął się dwie dekady po ślubie, kiedy odkryli, jak bardzo ona lubiła historie erotyczne, a on uwielbiał je wymyślać. Niebinarna para dyskutowała o monogamii – dlaczego do tej pory chcieli mieć siebie na wyłączność i jak mogłoby się to zmienić w przyszłości. Opowiadam ich historię w osobnym artykule, ponieważ ich związek nie był w tamtym momencie wystarczająco długi, aby można go było zgrupować z parami maratończyków (para z najdłuższym stażem była razem pięćdziesiąt lat), o których pisałam w mojej książce: Zadowolone pary: Magia, logika czy szczęście?.
Dwie pary, które przetrwały uzależnienia, naprawdę mnie zaskoczyły i sprawiły, że zrewidowałam swoje myślenie o nieuchronnej polaryzacji między osobami uzależnionymi i ich partnerami. Były to heteroseksualne pary, w których pił mężczyzna. Przedstawili mi mocny dowód na to, że więź małżeńska ma moc naprawczą. W obu przypadkach, to narodziny pierwszego dziecka były impulsem do zmiany. Obaj ojcowie mówili o potrzebie wzięcia się w garść w tym momencie i obaj docenili to, jak ich żony powstrzymały się od karania ich. Obie żony opowiedziały, w jaki sposób osiągnęły dystans wobec chaotycznych zachowań partnerów. Mówiąc językiem EFT założyłabym, że w obu przypadkach nie było silnej dynamiki domagania się i wycofania, która mogłaby łatwo wzmocnić potencjał krytyki ze strony niepijącego partnera. W jednym przypadku myślę, że pijący był Domagającym się, a w drugiej parze żona była Domagającą się, ale miała świetną samoświadomość i jasność co do granic.
Wydaje się, że większość z tych par miała pewien stopień bezpiecznego przywiązania w momencie, w którym się zaangażowali w związek, ale wielu uczestników pochodziło z trudnych domów i czuli oni, że ich uzdrowienie przyszło dzięki bezpieczeństwu ich małżeństwa. Zrozumiałam, że wszyscy oni zdobywali więcej bezpieczeństwa dzięki swoim związkom, stając się w większym stopniu zdolnymi do pozostawania ze swoimi uczuciami, myślenia o nich i dzielenia się nimi w sposób, który nie wyzwalał reakcji partnera w negatywnym cyklu. W wywiadach wielokrotnie pojawiały się dwie cechy: współczucie i sprężystość emocjonalna. Wywiady potwierdziły obserwację Bowlby’ego dotyczącą wzajemnego powiązania poczucia bezpiecznej bazy i zdolności do eksploracji. Jesteśmy w stanie zaciekawiać się sobą i innymi tylko wtedy, gdy czujemy się wolni od zagrożenia atakiem, a to w dużym stopniu obejmuje również atak ze strony samego siebie.
Oto co wyniosłam z badań dla siebie jako terapeutki:
Nic dziwnego, że te zadowolone pary wykazywały cechy bezpiecznych relacji, które praca Sue Johnson (2008) identyfikuje jako: dostępność, responsywność i zaangażowanie. Odwaga pojawiła się we wszystkich historiach. Pary te osiągnęły wystarczające bezpieczeństwo i zdobyły się na odwagę, by zaryzykować dotykanie swojej wrażliwości, co rozwinęło ich relacje.
Historie tych par bardzo mnie poruszyły. Wszystkie one przeszły przez jakieś przeciwności losu, a odwaga i zaangażowanie, którymi się wykazały, sprawiły, że ich więź stała się silniejsza i głębsza. Poniższe słowa męża w tradycyjnie zaaranżowanym małżeństwie, są dla mnie szczególnie przekonujące i pokazują, dlaczego praca polegająca na pomaganiu ludziom w uzdrawianiu i rozwijaniu ich związku jest tak głęboko wartościowa:
„Ona jest dla mnie portalem, który pozwala mi wzrastać, dojrzewać i stawać się tym, kim jestem, właśnie dzięki temu, kim ona jest.” – Faisal. (Power, 2022: Frontispiece)
Anne Power Terapeutka EFT, Londyn (Wielka Brytania)
Artykuł został oryginalnie opublikowany po angielsku w newsletterze ICEEFT nr 57, wiosna 2023. Tłumaczenie za zgodą ICEEFT (Międzynarodowego Centrum Doskonałości w EFT).
Przetłumaczyła Grażyna Kasprzyk – certyfikowana superwizorka i terapeutka EFT.
Korekta: Beata Zielińska-Rocha, Kamila Kaźmierczak.